Marat/Sade Reviews

Łukasz Kaczyński 24 lutego 2014 Dziennik Łódzki

             Gdy w sobotni wieczór na kijowskim Majdanie i w parlamencie ukraińska rewolucja wchodziła w nowy etap, w łódzkim Teatrze Studyjnym studenci "filmówki" w przedstawieniu "Marat/Sade" prowadzili intelektualny spór o sens i charakter rewolucji jako takiej. Ale dramat Petera Weissa "Męczeństwo i śmierć Jean-Paul Marata przedstawione przez zespół aktorski przytułku w Charenton pod kierownictwem pana de Sade" nie miał na scenie nic z biadolenia "kuchennych filozofów", jak kąśliwie określano niegdyś bierne elity. (...)
                "Marat/Sade" w reż. Rudolfa Zioło pokazał jak zdolny jest rocznik. Oto co znaczy pedagogiczne doświadczenie reżysera, który umie pohamować swoje artystyczne "ja". Ale i od strony reżyserskiej jest to spektakl gęsty, wydobywający wielopłaszczyznowe sensy. Daleki od publicystycznej doraźności, a jednak uczący krytycznie myśleć o różnych "społecznych" zrywach. Jakże trafnej obsady dokonał Zioło(...)

                       O ile swymi rolami Dobek i Palusiński zdają na scenie egzamin z metody Stanisławskiego, cały spektakl poprowadzony jest raczej w duchu Brechta. Iście Brechtowski jest już język sztuki Weissa, a do tego dochodzi rama "teatru w teatrze" i ciągłe rozbijanie iluzji scenicznej przez zderzenie kilku planów. W końcu to gra amatorska grupa wariatów. Grają więc jak w kabarecie (tym spod znaku Maxa Reinhardta i Kurta Weilla), frontem do widza. Takie w charakterze są też wplatane w akcję przez prześmiewczy kwartet songi. Anna Fatyga, Zuzanna Zazulin, Rafał Łysak, Mateusz Mosiewicz śpiewają do świetnej muzyki (autorstwa Anny Steli) granej na żywo i mającej siłę, jakiej nie powstydziłby się Roger Waters. W swych scenkach-komentarzach, trupa mimów pokazuje też konteksty dla rozważań markiza i Marata. "Marat/Sade" toczy się na wielu planach i dyplomanci mogą pokazać się w niebagatelnych dla przedstawienia rolach. Jako Wywoływacz popis ekspresji, także słownej, daje niezwykle plastyczny Michał Barczak. W drugim planie, o którym Zioło nie zapomina, perełką są sceny z autystyczną Pacjentką (Aleksandra Przybył), np. gdy próbuje sił jako... dyrygentka. Postać Pacjentki rozwija się po sam finał. Radosne to, bo grane z pasją i frajdą przedstawienie. I bardzo mądre. Doprawdy rzadkie połączenie.


 

Izabella Adamczewska gazeta wyborcza 23.02.2014

              "Marat/Sade" - inscenizacja dramatu Petera Weissa - powstał w koprodukcji z Teatrem im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu.
            Jest 1808 r. W przytułku dla umysłowo chorych w Charenton wystawiana jest sztuka autorstwa pensjonariusza zakładu - markiza de Sade. Temat: ostatni dzień z życia rewolucjonisty Jeana-Paula Marata, którego niebawem zasztyletuje w wannie rojalistka Karolina Corday. Cel jest terapeutyczny (aktorami są pacjenci - Corday "śpiączka i depresja nęka", Marat musi zażywać hydroterapii), ale i ludyczny - widowisko ma być rozrywką dla zgromadzonej publiki. Gospodarzem jest rzutki dyrektor placówki, Coulmier (...)
                    Z wielopłaszczyznowością tekstu Weissa współgra żonglowanie konwencjami i stylistykami. Filozoficzno-ideologicznej dyspucie de Sade'a i Marata przeszkadza nieprzewidywalna formuła arteterapii. Wymachujący batutą Wywoływacz wpisuje ją w cyrkowe ramy reinterpretowane przez jakby wyjętych z rewii i telewizyjnego show Śpiewaków. Nadrzędna metafora szaleństwa znajduje odzwierciedlenie również w kostiumach, kolażu strojów historycznych (peruki, epolety) z wodewilowymi, blichtru z biedotą (dziurawe skarpety, kapcie, bandaże).

Spektakl jest dopracowany wizualnie (scenografia - Dominika Błaszczyk, ruch sceniczny - Paweł Sakowicz). Scena zaaranżowana została w zimną szpitalną łaźnię (surowe ściany, prysznice, wanna), kojarzącą się z oczyszczeniem, ale i brutalnym orzeźwieniem. Szpitalny parawan udaje gilotynę. Pensjonariusze zakładu "grają, jak się nauczyli", młodzi aktorzy - również. Brawurowe musicalowe wstawki zapewnili Śpiewacy (Anna Fatyga, Zuzanna Zazulin, Rafał Łysak i Mateusz Mosiewicz). Dobrze zagrane zostały role drugoplanowe. Zwracają uwagę demoniczny Wywoływacz (Michał Barczak), lunatyczna Karolina Corday (Dominika Lichy) i owładnięta nerwicą natręctw, obsesyjna Simona Evrard (Michalina Rodak). Mocną postać zbudowała Aleksandra Przybył (jako Pacjentka piastuje plastikowe laleczki, by po chwili pourywać im główki).

A tytułowa para? De Sade Weissa jest otyłym astmatykiem. Markiz Pawła Dobka to intelektualista w pełni sił witalnych, wewnętrznie wolny i górujący nad resztą (również Coulmierem, z którego jakby po cichu się wyśmiewał). Cyniczny uśmieszek i wystudiowana poza w jego wykonaniu są bardziej autentyczne niż rozterki Marata (Patryk Palusiński). (...) W spektaklu dyplomowym studentów szkoły filmowej nie Marat i Sade są najważniejsi, lecz masa. Kiedy w finałowym triumfalnym pochodzie lud krzyczy: "Demokracja! Kopulacja!", nasuwa się pytanie: dla kogo były te rewolucje?